2026-09-16status: opublikowano

Dziękuję za suby: 112 odcinków, 113 dni i jeden brakujący plik

Między 31 grudnia 2020 a 22 kwietnia 2021 nagrałem 112 odcinków serii „Dziękuję za suby”. Jeden odcinek na dobę, tytuł = data, opis = jedno zdanie. Rozpiętość kalendarzowa wyszła 113 dni, więc brakuje dokładnie jednego: 9 stycznia 2021. Dziś kanał ma 258 subskrybentów, a pojedyncze odcinki po 30–90 wyświetleń.

To najuczciwszy kawałek internetu, jaki zostawiłem po sobie w plikach. Dlatego zaczynamy od niego.

Pierwszy odcinek: 31 grudnia 2020, 0:48, telefon, zero montażu.

Jak to wyglądało

Format był maksymalnie prosty: telefon trzymany w ręce, często pod złym kątem, sufit i lampa w kadrze, bateria na wyczerpaniu. W jednym z odcinków mówię wprost: „jeżeli nagrywam w takiej pozycji, oznacza to, że bateria w telefonie już o tej godzinie…” — i lecę dalej z tematem.

Zero montażu, zero intra, zero planu. Średnia długość odcinka to 2 minuty i 2 sekundy — najkrótszy ma 12 sekund, najdłuższy 5:51. Cała seria to niecałe 4 godziny nagrań. Opisy to jednozdaniowce: „Sybilantów dużo.”, „420!”, „#sorkapóźnaporka ❤️”.

Odcinek z 20 kwietnia 2021. Cały opis: „420!”.

Jak to się skończyło

22 kwietnia 2021 wyszedł ostatni codzienny odcinek. Potem dwa dni ciszy i 25 kwietnia film „TRUDNY DLA MNIE FILM 2: Ostateczna rozgrywka”, który zaczyna się od wyjaśnienia: „jak pewnie zauważyliście, ostatnie dwa dni nie było odcinków «Dziękuję za suby»… na szczęście żyję, wszystko jest w porządku”. W opisie zostało jedno zdanie, które brzmi jak plan na kolejne lata: „Do zobaczenia w kolejnych dziwacznych projektach!”.

Ostatni codzienny odcinek: 22 kwietnia 2021. W opisie: „#sorkapóźnaporka ❤️”.

Ostatni film na kanale: pożegnanie i zapowiedź kolejnych dziwacznych projektów.

Liczby

Prosto z Folderu Roboczego

To internet z plików tymczasowych, dosłownie. 112 plików z datą w nazwie, z których każdy miał sens przez jeden dzień. Wartość nie siedzi w pojedynczym odcinku — siedzi w ciągłości: 113 dni, z których każdy zostawił jeden plik. To dokładnie ten rodzaj internetu, który próbujemy robić. Nie „content”, tylko archiwum plików roboczych.

Rytuał kontra produkcja. Nie było strategii, nie było optymalizacji, nie było CTA ani prośby o suba — nazwa kanału mówi wprost, co się w nim dzieje. Był obowiązek wobec garstki ludzi: pokazać się i podziękować. 30–90 wyświetleń na odcinek nie jest porażką, jest dowodem, że to nie było robione dla wyniku.

Anty-algorytm. Żadnych miniatur z twarzą i czerwoną strzałką, żadnego hooka w pierwszych trzech sekundach, żadnego SEO. Tytuł = data, opis = żart. Zero z tego, co dziś „musi” mieć materiał, żeby gdziekolwiek dotarł.

Kontrast, którego szukamy, pisząc o AI. Model wygeneruje 112 filmów w 112 sekund i będą wyglądać lepiej niż te. Nie będzie w nich tylko duszy, uporu i tego, że 9 stycznia po prostu nie nagrałem lol. Kiedy piszemy o contentowych automatach, potrzebujemy takiego punktu odniesienia — rzeczy zrobionej ręcznie, wolno i nieefektywnie — żeby widzieć, co dokładnie się traci, a co jedynie przestaje być potrzebne.

„Dziwaczne projekty” jako program. Kanał kończy się zapowiedzią kolejnych dziwacznych projektów — i to jest cała teza Folderu Roboczego. Nie robimy rzeczy ładnych i skończonych. Robimy dziwaczne i dokumentujemy, jak powstały.

Plik źródłowy

Kanał wisi w całości tutaj: youtube.com/@dziekujezasuby6617. 115 plików, z czego 112 to jeden rytuał. Nic z tego nie jest ładne. Wszystko jest prawdziwe.